sobota, 15 września 2018

Od Lupusa dell Ness Cd. Wadera

Zamyśliłem się. Na spacer. Boże, to było przecież tak proste! Zwykły spacer, ot co. Rozejrzałem się wkoło, szukając jakiejś pomocy. Klacz wydawała się być naprawdę mi, lecz ja nie potrafiłem opisać strachu, który uczepił się tyłu mojej głowy. Co chwila mi szeptał, A co jak coś jej się stanie? Jesteś potworem, nigdy nic niewiadomo. Sekundy przemijały, gdy ja toczyłem zaciętą wojnę w myślach. Ostatecznie skinąłem łbem twierdząco. Zrobiłem to gwałtownie, nienaturalnie i tak szybko, że szwy na karku mnie rozbolały. Zacisnąłem zęby w uśmiechu, by zakamuflować grymas bólu. 
- Dobrze - mruknąłem. - Mam pomysł, gdzie możemy pójść.
Matko Boska, czemu ja to powiedziałem? Miałem przecież stępem i z nudą na ramieniu prowadzić ją najzwyklejszymi ścieżkami. Żeby nic się nie stało, żeby ewentualnie ktoś jej pomógł, gdyby mi odwaliło. Spojrzałem kątem oka na blady, ledwo widoczny Księżyc. Przecież to nie dziś, uspokajałem się w duchu.
- Naprawdę? - Wadera spojrzała na mnie. - Gdzie?
- Z tego co dobrze kojarzę, twoje imię dosłownie oznacza "samica wilka". Myślę, że spodobałby ci się mały wodospad, przy którym jest mnóstwo porozrzucanych figur wilków z kamienia.
Przełknąłem ślinę.
< Wadera? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz to opinia na temat danego opowiadania lub całego wątku. Proszę byście wyrażali swoje zdanie w max. 3 komentarzach. Każdy komentarz niezwiązany z blogiem będzie usuwany. Mile widziane pozytywne komentarze. c;

© Agata dla WioskaSzablonów z brianac37, dierat, etoile-du-nord, lo-scrigno-di-connie i tasastock.