sobota, 23 czerwca 2018

Od Milki Cd. Breeze Fire ''Wyprawa''

By po chwili przede mną zamiast dwojga ludzi stała para smoków. Dasmen stał się czarnym smokiem z granatowymi detalami i wielkimi rogami na głowie. Z zainteresowaniem oglądał się. Chyba ta postać przypadła mu do gustu. Melissa zaś wyglądała na zaskoczoną. Spojrzała na siebie, na swoje brązowo - różowe łuski, po czym ryknęła wściekle unosząc do góry pysk niczym wilk wyjący do księżyca. Po tym zamachnęła się ogonem w moją stronę, mając nadzieję by podciąć mi nogi. Prawie jej się to udało, lecz Dasmen w porę to zauważył i zadstawił swoje czarno-granatowe skrzydło niczym poduszkę. Dziwnie się czułam gdy wylądowałam na jego skrzydle, które w dotyku przypominało skórę. Szybko wstałam, otrzepałam się i zeszłam na ziemię. W chwili, gdy niezadowolona Melissa w smoczej postaci szykowała kolejny atak, Dasmen ryknął ostrzegawczo. Wycofałam się nieco. Oboje byli teraz ode mnie wyżsi i osiągali co najmniej 5 metrów wysokości. Nawet niechcący mogli zrobić mi krzywdę. Ryk pomógł. Melissa wkrótce zniżyła łeb.
- Nienawidzę cię, wiesz? - usłyszałam w głowie jej głos.
Pojęłam wtedy, że nawet w tej postaci będę je rozumieć. Zastanawiało mnie jednak, czy one mnie zrozumieją.
- Przestań wreszcie! - głos należał do Dasmena. - Ona nie jest niczemu winna - to mnie zaskoczyło.
- Radzę ci się trzymać ode mnie zdala, bo jestem głodna - w jej oczach pojawił się ostrzegawczy blask.
Podniosła łeb i niewinnie spojrzała na Dasmena.
- Ależ to tylko smoczy instynkt - zdawała się mówić.
Dasmen prychnął i tym razem to on zniżył łeb.
- Wszystko w porządku? - zapytał.
- Taa - odparłam.
- Jeśli się nie uspokoi przemień ją w człowieka. Nie chcę by w tej postaci sprawiła kłopoty.
- Poradzę sobie - zapewniłam. - Dzięki za troskę - zakpiłam, lecz zabrzmiało to nieco inaczej.
Z przestrachem odkryłam, że się rumienię. Szybko odwróciłam głowę.
- Może lepiej już chodźmy? - nie chciałam by Dasmen to zauważył.
- Kiedy ty nie znasz drogi - odezwała się Melissa.
- Miałaś prowadzić to prowadź - powiedziałam.
Smoczyca prychnęła i ruszyła, a ja za nią. Nie mogłam pojąć czemu tak dziwnie czułam się w towarzystwie Dasmena. Byłam niemal pewna, że rzucił znów na mnie jakiś czas. Tylko po co?
< Breeze Fire? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz to opinia na temat danego opowiadania lub całego wątku. Proszę byście wyrażali swoje zdanie w max. 3 komentarzach. Każdy komentarz niezwiązany z blogiem będzie usuwany. Mile widziane pozytywne komentarze. c;

© Agata dla WioskaSzablonów z brianac37, dierat, etoile-du-nord, lo-scrigno-di-connie i tasastock.