czwartek, 21 czerwca 2018

Od Lupusa dell Ness Cd. Angel of Darkness

Zamarłem, widząc obrzydliwy pysk demona. Mimo wszystko nie mogłem teraz spanikować, mój dziadek by tego nie pochwalił.
– Pamiętaj, Lupusiku – przymykał oczy i wodził wzrokiem po horyzoncie – nigdy, ale to przenigdy, nie trać rozumu oraz zdrowego rozsądku.
Tak, nie miałem zamiaru tracić ani tego, ani tamtego, a teraz... cóż, nie chciałem stracić życia. Cofnąłem się do tyłu, chyląc łeb przed wrogiem Bożym. Nagle, poczułem jak moje kopyta na czymś staje, a po chwili rozległ się w biblioteczce brzęk łamanego szkła i odgłos wysypującego się piachu z worka. Przerażony, odwróciłem łeb i zobaczyłem pęknięty słoiczek z solą.
– Me Deus – pobladłem po całości.
Ja ubolewałem, a demon zarżał ze śmiechu. Zadrżałem, słysząc jego śmiech. Śmiał się okropnie, jak prawdziwa siła nieczysta napita krwią do pełna. Ha! W sumie to mogłem się tu podać na srebrnym talerzu, wetknąć se jabłko do pyska i dać się zjeść. Wtedy sobie jednak przypomniałem, że pod skrzydłem zawsze noszę flakonik z bardzo przydatną rzeczą. Wodę święconą.
– Że też mój Bóg was stworzył! – nie śmiałem spojrzeć na obrzydliwego przeciwnika.
On jeszcze nie wiedział, że mam coś, co może mu przeszkodzić w niecnych planach. Stwierdziłem, że to czas na moją minę typu: "Zaraz umrę i zejdę na zawał, mamo, pomocy!". Wiele razy ćwiczyłem ją przed lustrem, i mogę śmiało stwierdzić, że mi wychodzi perfekcyjnie! I faktycznie tak jest, bo alter-ego Angela rozciągnęło pysk w okropnym uśmiechu i podeszło do mnie na wyciągnięcie kopyta, łakomie zerkając pustymi, czarnymi oczami.
– Twoje ostatnie słowo? – szepnął mi do ucha, a jego głos ociekał obrzydzeniem wobec mnie.
Zamyśliłem się... W wielu książkach i filmach padała taka kwestia i wszyscy bohaterowie mieli na to jakąś odpowiedzi urywającą języki. Właśnie teraz się nad taką zastanawiałem, gdy pewien pomysł wpadł mi do głowy.
– Hm... Tak! – udałem pełnego rozpaczy. – Za Pana! – odszepnąłem demonowi. – CHRISTO! – ryknąłem na całe gardło i chlusnąłem demonowi prosto w pysk wodą święconą, a jego skóra zaczęła palić się i bulgotać, jakby ten płyn był żrącą substancją.
Mój napastnik odskoczył jak oparzony ode mnie i zaczął wierzgać, psując regały. Demon przeklinał, darł się, drapał pazurami oczy, a ja to postanowiłem wykorzystać. Wyczarowałem kredę i wokół postaci, na podłodze, wyrysowałem pięcioramienną gwiazdę i kilka innych znaków ochronnych. Gdy demon zorientował się, że w środku tej gwiazdy nie może się poruszyć oraz że został uwięziony w niej, jak w klatce. Zarżał najgłośniej, jak potrafił i spojrzał na mnie z furią, czy żądzą mordu.
– Jak?! JAK TAKIE COŚ – wymówił słowo "coś" z odrazą, wbijając we mnie spojrzenie – MOŻE MNIE POWSTRZYMAĆ?!
Uśmiechnąłem się pod chrapą.
– Ego Egzorcizmas te – szepnąłem.
< Angel? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz to opinia na temat danego opowiadania lub całego wątku. Proszę byście wyrażali swoje zdanie w max. 3 komentarzach. Każdy komentarz niezwiązany z blogiem będzie usuwany. Mile widziane pozytywne komentarze. c;

© Agata dla WioskaSzablonów z brianac37, dierat, etoile-du-nord, lo-scrigno-di-connie i tasastock.