niedziela, 11 marca 2018

Od Blackey cd. Angel of Darkness

Me ślepca bacznie lustrowały lico ogiera. Czułam się bowiem jak pasożyt, jakobym właśnie teraz, zamiast jak prawilne konisko pomóc ów zbolałej duszy, ja patrzyłam się, niczym drapieżnik na swą ofiarę. Ogier łkał, jak Boga kocham. Me serce ścisnęło się, gdyż go rozumiałam, jakobym znała ów historię od zarania swych dziejów na tym jakże potwornym świecie. Jego łzy, tak szkliste i perliste, azali prawdziwie, spływały niczym tom smugi deszczu po szybie. Niczym perły osadzone na szyi jegomostki z wyższych sfer, któraż przybyła by zostać ochrzczona najpiękniejszą. Cisza, prócz szybkich i spazmatycznych dechów mego towarzysza, była nieprzenikniona. Głusza, jak w najprawdziwszej kniei. Ma babka by rzekła, iż cisza przed burzą, lecz ja na to nie wadziłam. Nadal rozpaczliwie starałam się, by cóżesz tu rzec.
- Rozumiem twe cierpienie - me lico wykrzywił paskudny uśmiech pocieszenia.
- Doprawdy? - ogier z zaciśniętą szczęką rzucił w mą stronę spojrzenie swych piekielnie ciemnych oczu, lecz ja siedziałam, jak Nemesis czekająca na apokalipsę.
- Doprawdy. Lecz wiedz, iż poprosiłeś o pomoc największego tchórza na ów świecie. 
- Słucham? - łzy ciekły po ostrych rysach jego łebska.
Jakżem nie mogłam na to patrzeć, już zbyt wiele łez tudzież cierpienia lało się przed mymi oczyma, przed mymi pustymi, bezdennymi ślepcami! 
Me ciemne korytarze wodzące bez celu po myślach błądziły zaniedbane po umyśle, niosąc za sobą to boleśniejsze wspomnienia, me własne słowa, któreż kłułyli me serce i tak wystarczająco poharatane. Były zimne, niczym kra na najzimniejszym krańcu ów świata, były jednocześnie tak gorejące, jak lawa spopielająca wiedźmę na stosie wśród wulkanicznej złości! Były okrutne jak tysiące demonów, które miażdżyły me ambicje niczym my kopytami mrówki... Odepchnęłam ów wspomnienia z bólem.
- Mój żywot stał się lata temuż rykoszetem - szepnąwszy, spojrzałam ni to na ogiera, lecz gdzieś zarazem daleko. - Piękne rymy...
Ów Angel wydał się być zdziwiony.
- Rymy. Twej pieśni. Też kiedyś, nim słońce trzy razy na zażar zeszło, umiałam rymować.
< Angel? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz to opinia na temat danego opowiadania lub całego wątku. Proszę byście wyrażali swoje zdanie w max. 3 komentarzach. Każdy komentarz niezwiązany z blogiem będzie usuwany. Mile widziane pozytywne komentarze. c;

© Agata dla WioskaSzablonów z brianac37, dierat, etoile-du-nord, lo-scrigno-di-connie i tasastock.