niedziela, 10 września 2017

Od Milki Cd. Breeze Fire

- Powiedz mi, Barbaro, czemu ja znam wasze inne imiona? - zapytała kobieta.
Nie wiedziałam, czy Breeze ma pomysł by jej odpowiedzieć, ale nie miała za bardzo czasu, bo wyprzedziłam ją w tym.
- Nie sądzę byś inne znała skoro mamy tylko te - odpowiedziałam starając się unikać jej wzroku.
- Jesteś pewna? - zapytała.
- Obie jesteśmy pewne - odezwała się Breeze.
- Nie wierzysz nam... - zapytałam - pani? - dodałam przez zaciśnięte zęby.
Nie byłam zadowolona, że muszę się tak do niej zwracać, ale jeśli chciałam by nie znała naszej prawdziwej tożsamości to tak musiałam się zachowywać aż tak sobie odpuści i pójdzie, lecz wątpiłam w to. Już dobre parę minut tu stałyśmy. Zapowiadało się na parę kolejnych, jeśli czegoś nie wymyślę by ta pomyślała, że z kimś nas pomyliła.
- Owszem - odpowiedziała.
- Nie możesz znać naszych innym imion, ponieważ ich nie mamy, pani - powiedziała Breeze.
- Chyba z kimś nas pomylono, Barbaro - zwróciłam się do Breeze, lecz to nie na nią patrzyłam. - Chodźmy. Jeśli królowa nam nie wierzy to trudno - odwróciłam się i ruszyłam, lecz gdy rzuciłam okiem zauważyłam, że Breeze stoi.
Nie ruszyła się. Dlaczego?
- ,, Chodź '' - przekazałam jej telepatycznie.
- ,, Nie mogę '' - usłyszałam w odpowiedzi.
Stanęłam. Dzieliło nas teraz jakieś parę metrów.
- ,, Jak to? '' - zapytałam zdziwiona.
- ,, Nie sądzisz, że tak nie powinniśmy się przy niej zachować? '' - spytała. - ,, Jeszcze skoro to królowa? ''
- ,, Nic nam się nie stanie, zaufaj mi '' - odparłam.
Teraz usłyszałam niepewne, powolne kroki. Breeze zatrzymała się dopiero koło mnie.
- Jesteście pewne, że chcecie sobie tak po prostu pójść? - usłyszałyśmy jej pytanie.
- Tak - odparła bez namysłu.
- Zdajecie sobie, że w każdej chwili mogę rozkazać zamkowym strażom działać?
- O nie - wyrwało się cicho Breeze.
- Nie zrobiłabyś tego - powiedziałam patrząc na nią nieufnie.
Powoli zaczęłam się cofać. Głos serca został teraz już na dobre zagłuszony przez głos rozsądku. Nie zwracałam się też już do owej osoby na pani, ponieważ wydawało mi się to niezwykle sztuczne. Mimo jej słów, wciąż byłam zdania że nie może nas rozpoznać przez metamorfozy.
- Jesteś pewna moja droga? - zapytała, a na jej twarzy zagościł lekki uśmiech.
W oczach zaś czaił się strach, strach przed ponowną stratą.
- Na sto procent - odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
Rzuciłam okiem na siebie. Byłyśmy już tak blisko kolejnych drzwi. Drzwi, które mogły nas uratować. Nie wiedziałam dokąd prowadziły, lecz nie to teraz się dla mnie liczyło.
- Zatem nie pozostawiłaś mi wyboru - powiedziała i ze smutkiem zwiesiła głowę.
Niespodziewanie poczułam silny ból w obu nadgarstkach. Próbowałam poruszyć rękoma, zdając sobie sprawę, że mam je za plecami. Próba zakończyła się jeszcze większym bólem.
- Co jest? - byłam zdezorientowana.
- To był twój wybór - usłyszałam znajomy głos księżnej.
Próbowałam jakoś się odwrócić by zobaczyć co jest tego przyczyną, choć domyślałam się czemu tak może być. Odwróciłam się by zobaczyć, czy to spotkało i Breeze.
< Breeze Fire? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz to opinia na temat danego opowiadania lub całego wątku. Proszę byście wyrażali swoje zdanie w max. 3 komentarzach. Każdy komentarz niezwiązany z blogiem będzie usuwany. Mile widziane pozytywne komentarze. c;

© Agata dla WioskaSzablonów z brianac37, dierat, etoile-du-nord, lo-scrigno-di-connie i tasastock.