sobota, 2 września 2017

Od Iris Cd. Blackey

- O cóż ci chodzi? - ryknęła. 
Gdy to usłyszałam, zesztywniałam. Blackey, proszę, wróć do postaci konia - błagałam w myślach. Nie dlatego, że się jej bałam w tej postaci, ale dlatego, że widziałam do czego była zdolna w tej postaci. Nie wyczuwałam w Blackey jako smoku żadnych emocji, co było dla mnie bardzo dziwne. Nie znałam tej Blackey. 
- Uważasz mnie za słabą - to już nie było pytanie, to było stwierdzenie. 
- Czemu tak uważasz? - powiedziała, nieznacznie wykrzywiając łeb w moją stronę. 
- Blackey. Zróbmy postój, Blackey - wysyczałam. 
Poczułam, jak ogień obecny we mnie powoli rozgrzewa moje ciało. Nie teraz błagałam w myślach. Darknessie, błagam, nie teraz powiedziałam pochylając łeb. O dziwo ogień we mnie odrobinę przygasł. 
- Odpowiedz, Iris - warknęła Blackey, głosem, jakiego nie znałam. 
- Uważasz, że jestem słaba, pod względem fizycznym, psychicznym. Uważasz, że nie dam sobie rady, że musisz mnie chronić. Mylisz się Blackey - krzyknęłam. - Jesteś moją przyjaciółką, ale nie musisz mnie chronić. Mam wystarczającą moc. Gdy to powiedziałam, ogień rozpalił moje kopyta. 
< Blackey? Wybacz, że takie... dziwne, ale jestem po pisaniu odpowiedzi do' Regema, więc wiesz >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz to opinia na temat danego opowiadania lub całego wątku. Proszę byście wyrażali swoje zdanie w max. 3 komentarzach. Każdy komentarz niezwiązany z blogiem będzie usuwany. Mile widziane pozytywne komentarze. c;

© Agata dla WioskaSzablonów z brianac37, dierat, etoile-du-nord, lo-scrigno-di-connie i tasastock.