piątek, 22 września 2017

Od Breezy Fire cd. Milka

Moje dłonie całe drżały, a nogi niemal uginały się pode mną. To wszystko mnie przeraziło. Spojrzałam na Milkę, lecz ta patrzyła przed siebie, a jej oczy nagle zasnuły się mgłą. Rzuciłam się do niej i delikatnie podparłam na ramieniu.
- To pewnie ta królowa - warknęłam rozeźlona.
Rozejrzałam się, z nowo nabytą pewnością po terenie. Okazałyśmy się być na dziedzińcu, gdzie aż mogło się roić od dam dworu albo pracowników. Przyjrzałam się troskliwie Milce i pstryknęłam palcami, aby na naszych sylwetkach pojawiły się wytworne stroje. Czarowanie. Tak nazywali to ludzie. Poczułam, jak materiał obciąża Alex i samą mnie. Westchnęłam z wysiłku i przewróciłam oczami. Ależ ci ludzie mają mało siły, zupełnie nie jak konie. I te sztućce. Wzdrygnęłam się. Rzuciłam krótkie spojrzenie Milce, która nosiła teraz na sobie śliczną, malinową suknię z falbanami, która pasowała pod jej włosy. Całe pasma tkanin tworzyły na niej liczne zawijasy, pętle oraz serpentyny, wyglądające jakby u królowej. Spojrzałam po sobie i zobaczyłam czerwoną, niemalże lśniącą, skromną i wąską sukienkę. Cóż, będzie lżej. Alex trafi się rola pani, a mnie niewolnicy. I jeszcze to wyjście z zamku. Albo sama Milka. Wtedy przypomniałam sobie o koszmarnym pożarze, który pochłonął cały korytarz. To byłam ja. To ja zrobiłam krzywdę Milce. Zaczęłam wachlować twarz zemdlałej, słuchać bicia jej serca i wszelkie czynności, które wydawały mi się sposobne. Nie wiedziałam, co ludzie robią w takich przypadkach. Nagle ktoś złapał mnie za gołe ramię, a ja przerażona odwróciłam się z prędkością morskiej bryzy. Patrzyłam prosto na zakapturzoną postać.
- Co się stało tej damie, servuso? - zapytała postać. Jej głos brzmiał jak u młodego mężczyzny.
- Przepiła - wybełkotałam szybko, cała płonąc rumieńcem. Zrozumiałam, że servuso miało znaczyć, niewolnico.
- Wątpię, aby twoja pani, taka młoda, już się przepijała. Chcecie przedostać się na drugą stronę wyspy - to było raczej stwierdzenie, niż pytanie.
Kiwam głową, nadal płonąc istną czerwienią.
- Musi o ciebie dbać, że tak się stroisz, servuso. Znajoma mi ona.
Postać odwróciła się i przeszła kawałek, po czym się obejrzała. I jakby zrezygnowana pomachała ręką, abym za nią szła. Dojrzałam tylko błysk zielonych oczu, po czym ruszyłam z nieprzytomną Milką na barku.
< Milko? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz to opinia na temat danego opowiadania lub całego wątku. Proszę byście wyrażali swoje zdanie w max. 3 komentarzach. Każdy komentarz niezwiązany z blogiem będzie usuwany. Mile widziane pozytywne komentarze. c;

© Agata dla WioskaSzablonów z brianac37, dierat, etoile-du-nord, lo-scrigno-di-connie i tasastock.