środa, 2 sierpnia 2017

Od Sognare cd Milka

Niemal podskoczyłam, kładąc uszy. Co to było? Chciałam się odwrócić, ale strach przezwyciężał.
− C-co to było? − szepnęłam.
− Nie wiem. − odparła dorosła klacz, zerkając ponad mą głową. Zaraz potem jej oczy się rozszerzyły.
− Uciekamy! − powiedziała cicho, tak, abym tylko ja usłyszała. Z trudem zrobiłam krok do przodu, a potem pognałam za nią, w pewnym momencie ją wyprzedzając. A raczej... Ona mi pozwoliła się wyprzedzić.
Oglądnęłam się ukradkiem za siebie. Jakieś cienie biegły tuż za nami. Wilki? Ops...
Zwróciłam łeb w przód. Rozpoznałam drogę do zamku.
Odbiłam się od drzewa. Już migotały światła zamku. Parę kolejnych alejek i pozostała jedynie rzeka do przekroczenia. Jednak nurt w niej był tak szybki, że prawdopodobnie szybko by mnie zmyło, a także na tyle szeroka, bym nie mogła przeskoczyć. Gdzie tu jest jakaś kładka?! Milka już dobiegła, skoczyła i jakimś cudem udało jej się wylądować po drugiej stronie wraz z kotką.
Zerknęłam za siebie. Za blisko... Za blisko...
Głośno wypuściłam powietrze. Na moich bokach pojawiły się skrzydła. Szybko je rozwinęłam i poleciałam tę paręnaście centymetrów.
− Od kiedy masz skrzydła? − Zośka znów zmierzyła mnie nieufnym spojrzeniem. Szybko znikły.
− Od zawsze. Są tylko ukryte. − wzruszyłam barkami. − Taki mały sekrecik.


< Milka? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz to opinia na temat danego opowiadania lub całego wątku. Proszę byście wyrażali swoje zdanie w max. 3 komentarzach. Każdy komentarz niezwiązany z blogiem będzie usuwany. Mile widziane pozytywne komentarze. c;

© Agata dla WioskaSzablonów z brianac37, dierat, etoile-du-nord, lo-scrigno-di-connie i tasastock.