środa, 23 sierpnia 2017

Od Ravena cd Milki

- Gdzie... Gdzie ja jestem? - powiedziałem cicho. Rozejrzałem się spłoszonym wzrokiem po komnacie. Tfu. Biel. Wszędzie biel. Te przeklęte pomieszczenie.
 - Raven, spokojnie. Wilk mocno Cię poranił i zabraliśmy cię do szpitala.
- Co? Szpital?! - krzyknąłem.
Mój róg błysnął i już nie leżałem na łóżku tylko stałem przy drzwiach. Jakaś biała klacz która była pielęgniarką powoli się do mnie zbliżała, tłumacząc że szpital to nic złego, i bla bla bla. Utworzyłem wokół siebie pole siłowe, i klacz się od niego odbiła, co chyba ją lekko zdziwiło. Stanąłem dęba, położyłem uszy i zwróciłem oczy do tyłu ( jak każdy przestraszony koń ) i zamieniłem się w tego konia [ KLIK]
Zarżałem demonicznie. Nikt, nigdy, przenigdy już mnie nie włoży do szpitala! To było związane z moją przeszłością. Wybiegłem i usłyszałem krzyk Milki:
- Raven, nie! Zatrzymaj się!
A potem odwróciłem głowę i zobaczyłem że Milka mnie goni. Przyspieszyłem. Ona również. Nadal miałem pole siłowe, mocą nie mogła mnie zatrzymać. Słońce już zaszło, biegliśmy w blasku księżyca. Moje oczy świeciły się na biało, wyglądałem jak kuco-demon. Przeszedłem do cwału, szybkiego jak wiatr.

< Milka? :3 >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz to opinia na temat danego opowiadania lub całego wątku. Proszę byście wyrażali swoje zdanie w max. 3 komentarzach. Każdy komentarz niezwiązany z blogiem będzie usuwany. Mile widziane pozytywne komentarze. c;

© Agata dla WioskaSzablonów z brianac37, dierat, etoile-du-nord, lo-scrigno-di-connie i tasastock.