czwartek, 24 sierpnia 2017

Od Milki Cd. Sognare

Wszystko to trwało niedługo, lecz mimo to z odwiedzeniem klaczki postanowiłam poczekać do rana. Jakiś odpoczynek należał się przecież i mnie, a organizm już od paru godzin domagał się snu. Pamiętam tylko, że któryś z wojowników przyszedł do mnie powiadomić, że wilki wycofały się z terenów, że brak rannych. Reszta rozeszła się do swoich komnat, podobnie jak ich dowódca. Kiwnęłam głową na znak, że rozumiem i ruszyłam do łóżka oddać się snu.
*****
Następnego dnia zaraz po śniadaniu ruszyłam do komnaty Sognare. Miałam nadzieję, że klaczka była wciąż w swojej komnacie tak jak poprzedniego dnia. Przez panujący półmrok nie widziałam, czy ta na pewno poprzedniej nocy trafiła do swojej komnaty i tam została, czy też gdzieś się wymknęła jak to miała w zwyczaju. Nie pilnowałam jej, ponieważ postanowiłam zaufać w tej kwestii. Po za tym sama nie wiem, czy miałabym siłę przekonywać ją, że już po ataku, że wszystko już opanowane i czas spać. Zakładam, że ta w ogóle by mnie nie posłuchała. Sognare nie pojawiła się na śniadaniu. Nie zauważyłam jej, a przecież trudno było by ją przegapić. Na dzisiejsze śniadanie przyszło niewielu, po za tym źrebaki miały jakby osobną stołówkę niedaleko tej dla dorosłych członków. Gdy dotarłam do drzwi klaczki, zapukałam i czekałam. Czekałam, czekałam i czekałam, lecz odpowiedzi się nie doczekałam. Popchnęłam drzwi, które ku mojemu zdziwieniu drgnęły. Uchyliłam je na tyle by zajrzeć do środka. Mała Sognare spała w dziwnej pozycji otoczona białymi kartkami pokrytymi dziwnymi rysunkami.
- Oh, Sognaruś - westchnęłam ciepło.
< Sognare? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz to opinia na temat danego opowiadania lub całego wątku. Proszę byście wyrażali swoje zdanie w max. 3 komentarzach. Każdy komentarz niezwiązany z blogiem będzie usuwany. Mile widziane pozytywne komentarze. c;

© Agata dla WioskaSzablonów z brianac37, dierat, etoile-du-nord, lo-scrigno-di-connie i tasastock.