sobota, 5 sierpnia 2017

Od Draxa cd Sognare

Przyglądałem się rozmowie, a później wykonywanym przez trójkę czynnością w milczeniu. Nie chciałem się wtrącać. Nawet nie miałem takiego zamiaru... Wszystko działo się jakby we zwolnionym tempie. Raz mrugnąłem oczami, a gdy zrobiłem to po raz kolejny byłem w zupełnie innym miejscu. Nie mam pojęcia co się stało...
- Dzięki, ja już chyba będę spadał... - powiedziałem z lekka zdezorientowany.
- Zapomniałeś, że nie masz domu? - skrzywiła się klaczka, patrząc na mnie pytającym wzrokiem.
- Więc muszę iść do Milki i to załatwić... Naprawdę dzięki za wszystko i ogólnie...
- Mogę iść z tobą? - spojrzała na mnie swoimi maślanymi oczkami.
Temu widokowi naprawdę nie dało się oprzeć... Westchnąłem cicho, po czym przytaknąłem głową.
**Jakiś czas później**
Nie wiem jak to się stało, ale bardzo zbliżyliśmy się ja i Sognare. Co prawda, nasza relacja bardzo przypominała tą, którą mogłem doświadczyć, gdy posiadłem córkę. Jednak... Ona nią nie była, a ja... Tak. To chyba było coś innego.
Dostałem pokój naprzeciw jej komnaty, co zdecydowanie ułatwiało nam spotykanie się. Zachowałem się przy niej jak źrebak... Dziwnie na mnie działała ta klaczka.
- Drax, wstawiaj! - wydarł się ten sam głos co zwykle rano.
Tak. Ona była moim budzikiem. Gdy nie wstawałem w ciągu pięciu sekund, albo nie dawałem znaku życia - z kopyta wbijała do mojego pokoju.
- Trzy... Dwa... Jeden... - wymruczałem pod nosem. - I... Udawanie, że śpię...

< Sognare? Wskoczysz mi do łóżka? XDDD >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz to opinia na temat danego opowiadania lub całego wątku. Proszę byście wyrażali swoje zdanie w max. 3 komentarzach. Każdy komentarz niezwiązany z blogiem będzie usuwany. Mile widziane pozytywne komentarze. c;

© Agata dla WioskaSzablonów z brianac37, dierat, etoile-du-nord, lo-scrigno-di-connie i tasastock.