poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Od Breezy Fire cd. Jarzębinka

Spojrzałam ciekawie na flakonik z płynem… Wyglądał co najmniej ciekawie, ciecz była koloru żółtego, a raz po raz jakiś bąbelek rozbryzgiwał się z głośnym "Pop" i już znikał. Pachniał całkiem przyjemnie, więc pewnie użyto do wytworzenia go jakiś kwiatów. I jeszcze ten kolor! Taki był żywy. Nie mogąc już dłużej czekać, wypiłam łyk. Skrzywiłam się nieznacznie, eliksir był ostry. Nigdy nie miałam okazji próbować czegoś ostrego, była to dla mnie ogromna nowość! Dokończyłam picie i spojrzałam na Jarzębinkę, a ta pokiwała lekko łbem… Nie wiedziałam, co miało to znaczyć, ale myślałam, że chciała mi tym dodać otuchy. Po chwili mnie samej było jakoś tak lepiej… I pewniej. Teraz pewnie uderzałam kopytami o posadzkę, a te z donośnym skwierczeniem chrupały przyjemnie o płyty. Jarzębinka uśmiechnęła się, jej karmelowe oczy zamknęły się w niemej ocenie samej siebie.
< Jarzębinko? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz to opinia na temat danego opowiadania lub całego wątku. Proszę byście wyrażali swoje zdanie w max. 3 komentarzach. Każdy komentarz niezwiązany z blogiem będzie usuwany. Mile widziane pozytywne komentarze. c;

© Agata dla WioskaSzablonów z brianac37, dierat, etoile-du-nord, lo-scrigno-di-connie i tasastock.