czwartek, 27 lipca 2017

Od Sognare cd Milki

–  Chyba nie. –  wywróciłam oczami.
–  Może zabrać cię na wszelki wypadek do medyka? –  zapytała klacz. Naprawdę wyglądała na zaniepokojoną. Ale... Dlaczego? Jestem tylko obcym źrebakiem pochodzącym z dziwnej krainy i z równie dziwnym wyglądem, o niewidzialnych skrzydłach i jelenich rogach.
–  Nie, nie trzeba.
–  To chociaż wróć do zamku. Nocą jest niebezpiecznie, mogą cię zaatakować wilki z Watahy Krwawej Niezgody.
Westchnęłam. No to nici ze spaceru...  Kiwnęłam z rezygnacją łbem. Klacz zawróciła skąd przyszła. Naprawdę wyglądała jak przywódczyni; szła dostojnym, spokojnym krokiem, z wysoko uniesioną głową. Róża za jej uchem trochę się chwiała, jakby zaraz miała zlecieć.
A ja, jak jakiś niepokorny źrebak, ze zwieszoną głową, truchtałam za nią, mierząc białą kotkę spode łba, gdzie ona także nie pozostawała mi dłużna.



Milko? C:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz to opinia na temat danego opowiadania lub całego wątku. Proszę byście wyrażali swoje zdanie w max. 3 komentarzach. Każdy komentarz niezwiązany z blogiem będzie usuwany. Mile widziane pozytywne komentarze. c;

© Agata dla WioskaSzablonów z brianac37, dierat, etoile-du-nord, lo-scrigno-di-connie i tasastock.