niedziela, 2 lipca 2017

Od Sognare cd Drax

Gdy już mieliśmy wybiec, na otwór zawaliły się kryształy i kamienie, a po chwili to samo działo się z sufitem.
Przewertowałam wszystkie skopiowane zdolności jakie posiadałam i w ostatniej sekundzie otoczyła nas kulista, srebrzysta tarcza, chroniąc od tych niewinnie wyglądających błyskotek. Zadrżały pode mną nogi. Zgięłam je, by następnie położyć się i zamknąć oczy.
— No to mamy problem... — mruknęłam bardziej do siebie, niż do towarzysza niedoli. — Jakiś pomysł, propozycja, co możemy zrobić dalej?
Ogier przecząco potrząsnął łbem. Bardziej to usłyszałam, niż zobaczyłam.
— Mogłabym co najwyżej przywołać Chowańca...
— Cokolwiek, byle podziałało.
Rozchyliłam powieki. Wzruszyłam barkami i schyliłam głowę, by złapać w zęby ostry minerał.
Wbiłam go w swój  bok. W fioletowej sierści zamigotały złote symbole. Jeden z nich wypełnił się całkowicie krwią. I tak właśnie pojawił się bury kot z zegarem na  ogonie z towarzyszącym różowym lisim duchem.
— Co jest? — mruknął pogardliwie na powitanie.

< Drax? C; >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz to opinia na temat danego opowiadania lub całego wątku. Proszę byście wyrażali swoje zdanie w max. 3 komentarzach. Każdy komentarz niezwiązany z blogiem będzie usuwany. Mile widziane pozytywne komentarze. c;

© Agata dla WioskaSzablonów z brianac37, dierat, etoile-du-nord, lo-scrigno-di-connie i tasastock.