niedziela, 2 lipca 2017

Od Jarzębinki Cd. Breeze Fire

Otworzyłam drzwi komnaty i weszłam. Kątem oka zauważyłam wahanie u Breeze. Nie wiedziałam, czy zareagować i jakoś ją przekonać, czy nie. Zwykłe zaproszenie wydawało mi się najlepsze. Nie mówiłam jej tego, że mój pokój był ognioodporny. Był odporny na każdy ogień, ale nie grecki. Nie wiedziałam, czy to wie, czy się to domyśli. Przecież w szamańskiej magii ogień jest niezbędny. Wszystko co robiłam odnośnie tej magii - robiłam w swoim pokoju. Nie chciałam by inni coś widzieli. Wiedziałam jak mniej więcej zareagują, a chciałam oszczędzić im nerwów na widok... no nietypowych cosiów.
- Wejdź śmiało - rzuciłam tylko i ruszyłam w głąb pomieszczenia.
Mimo iż Breeze nie wydawała się do końca przekonana - weszła, ale ostrożnie. Gdy tylko drzwi same się zamknęły, stanęła rozglądając się. Ruszyłam w kierunku łóżka i usiadłam. Spojrzałam na Breeze. Przyglądała się ścianie z różnymi, drewnianymi maskami.
- Są fajne, prawda?
- Tak - odparła, powoli odwracając się do mnie.
Chcąc dodać jej trochę pewności siebie dodałam:
- Nie musisz się obawiać. Ten pokój jest ognioodporny, choć może na takowy nie wygląda.
Klacz nie wyglądała na przekonaną. Sięgnęłam po fioletowawą fiolkę z szafki obok i podałam jej ją. Odpowiedziała mi pytającym spojrzeniem.
- Co to? - zapytała.
- Taki tam eliksir dodający pewności siebie. Przy okazji zmniejszy siłę twojego ognia. Tymczasowo.
< Breeze Fire? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz to opinia na temat danego opowiadania lub całego wątku. Proszę byście wyrażali swoje zdanie w max. 3 komentarzach. Każdy komentarz niezwiązany z blogiem będzie usuwany. Mile widziane pozytywne komentarze. c;

© Agata dla WioskaSzablonów z brianac37, dierat, etoile-du-nord, lo-scrigno-di-connie i tasastock.