sobota, 1 lipca 2017

Od Iris cd Blackey

Z rosnącym przerażeniem przyglądałam się przemianie Blackey. Zaatakowała ogiera, bo nie wiedziała, do czego jest zdolny. Mi samej, z dość potężną mocą ledwo udało mi się przed nim obronić, a Blackey wyglądała jak potwór. Nagle oderwała się od szyi ogiera, a tamten zniknął. A ja zemdlałam. Obudziłam się w jakiejś jaskini. Stała nade mną Blackey. 
- Iris? - spytała moja towarzyszka.
- Nie, Darkness - odpowiedziałam z typowym dla mnie złośliwym uśmiechem.
Nie lubiłam zbytnio Dakrnessa. Dał mi moc ognia, którą nie umiem się posługiwać. Uważaj, Iris, bo cię usłyszy - skarciłam się w myślach. Nie chciałabym ponownego spotkania z Darknessem. To ci dopiero - klacz o bardzo potężnej mocy ognia, nie lubiąca i nie szanująca Darknessa! Moje rozmyślania przerwała Blackey.
- Jak dobrze, że się obudziłaś - powiedziała, pierwszy raz nie mówiąc na mnie waćpanno lub panienko. 
Zachowywała się, jakbyśmy były... dobrymi znajomymi, ale zauważyłam, że jest trochę spięta, jakby się bała, że zapytam o to, co się stało, gdy była smokiem. Ale ja nie zamierzałam o to pytać. Po głowie chodziła mi tylko myśl: Powiedz jej, powiedz jej, powiedz. W końcu się odważyłam, zerkając na klacz.
- Blackey... Jestem w ciąży.
< Blackey? O matko, ale to zabrzmiało: ,,Blackey, jestem w ciąży " xD >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz to opinia na temat danego opowiadania lub całego wątku. Proszę byście wyrażali swoje zdanie w max. 3 komentarzach. Każdy komentarz niezwiązany z blogiem będzie usuwany. Mile widziane pozytywne komentarze. c;

© Agata dla WioskaSzablonów z brianac37, dierat, etoile-du-nord, lo-scrigno-di-connie i tasastock.