środa, 14 czerwca 2017

Od Sombry cd. Dapagos

„Niech się dzieje” - pomyślałem. 
Ostrożnie podchodząc, do nadal leniwie stojącej bestii, wyciągnąłem ogromną kępę ziela. Posuwałem się bardzo powoli, aby nie wydać się podejrzanym. W końcu przystanąłem pod jej łapskami. Łeb lwa schylił się do mnie. Niewiele myśląc, wepchnąłem trawę pod nos potwora i w jej obrzydliwą żuchwę. Wycofałem się. Najwyraźniej Chimera nie wyczuwała żadnego podstępu, bo śmiało ciamkała kocimiętkę i wdychała słodki zapach. Uradowany, posłałem spojrzenie Dapagos. I pomyśleć, że ściągnął nas tu na początku pech, w którym to mgła zasłoniła nam jakąkolwiek drogę. Klaviush z przerażeniem patrzył na kota. Przypomniałem sobie, że jeszcze niedawno chciał zabić i Dapagos, i mnie. Chimera ziewnęła przeciągłe, przymykając ślepia.
- „Zaczyna działać” - przesłałem telepatycznie informację do klaczy.
Po chwili zaczęła się przeciągać oraz mruczeć z zachwytu. Przycupnęła, kładąc się na brzuchu. Po kilku minutach było słychać tylko krótkie pomruki. Spała. Kocimiętka działała! Obrzydliwa wężowata głową otworzyła swoje kły. Jednak pozbyliśmy się jednej z głów.
- „I co - posłał mi komunikat Evil - jakie teraz ziółko nam podsuniesz?”
Nie zwracałem uwagi na jego pełen ironii i wyższości głos. Rzuciłem spojrzeniem na swoją torbę, po czym na klacz. Nie miałem innych roślin na usypanie, jeśli już to uspokajające, ale co to da, jak bestia i tak będzie mogła nas ujrzeć i dopaść?
< Dapagos? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz to opinia na temat danego opowiadania lub całego wątku. Proszę byście wyrażali swoje zdanie w max. 3 komentarzach. Każdy komentarz niezwiązany z blogiem będzie usuwany. Mile widziane pozytywne komentarze. c;

© Agata dla WioskaSzablonów z brianac37, dierat, etoile-du-nord, lo-scrigno-di-connie i tasastock.