niedziela, 11 czerwca 2017

Od Snowflake Cd. Blackey

Klacz nie od razu mnie spostrzegła. Dopiero po chwili akurat wtedy, gdy zaczęłam się cofać. Chyba ją to trochę zdziwiło. Zapewne zauważyła moje rogi. Chwilę się im przyglądała, a potem znów spojrzała prosto na mnie. Speszona zaczęłam się cofać nie spuszczając jej z oczu. Nie wpadłam na pomysł, że na coś mogę wpaść. Przecież nie widziałam tego co było za mną. Jednak ja zbyt obawiałam się nieznajomej (już sam fakt, że tu była sprawił, że przestałam się czuć bezpiecznie w Mroźnej Dolinie). Nagle na jej twarzy pojawił się nowy wyraz. Nie wyglądał on już tak przyjaźnie jak poprzedni. Uśmiechała się jak ktoś kto swoją zdobycz zaprowadzi w ślepy zaułek, z którego ta nie ucieknie. Nie spodobało mi się to. Zauważywszy zapewne mój strach w oczach, odezwała się:
- Stój wadź panno! Dokąd ci tak śpieszno?
Jej mowa nieco mnie zdziwiła. Brzmiała starodawno. Pomyślałam więc, że klacz ta (o ile nią była, a nie ukrytym demonem)musi być bardzo stara. Dziwnie się czułam kiedy ona tak mówiła. Mniej więcej zrozumiałam sens jej słów, lecz mimo tego nie odpowiedziałam.
- Azali, panienka powie? - usłyszałam znów.
Tym razem nie do końca jej zrozumiałam. Wahałam się też, czy jej powiedzieć i co powiedzieć. Pomyślałam, że musiałabym najpierw sprawdzić jaką to istotą tak naprawdę jest.
< Snowflake? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz to opinia na temat danego opowiadania lub całego wątku. Proszę byście wyrażali swoje zdanie w max. 3 komentarzach. Każdy komentarz niezwiązany z blogiem będzie usuwany. Mile widziane pozytywne komentarze. c;

© Agata dla WioskaSzablonów z brianac37, dierat, etoile-du-nord, lo-scrigno-di-connie i tasastock.