poniedziałek, 5 czerwca 2017

Od Milki Cd. Breeze Fire ''Wyprawa''

Nie wiem ile czasu straciliśmy przedzierając się na powrót przez te zarośla aż do tego domku. Tutaj czas biegł inaczej, po za tym praktycznie nikt nie używał zegarka. Przez całą drogę trzymałam się za chłopakiem. Miałam silne przeczucie, że to co się nam przydarzyło ma związek z nim. Mimo iż chłopak był po dobrej stronie, to jednak nie ufałam mu do końca. Miałam swoje powody. Po za tym był dość słabym wojownikiem i towarzyszem. Wciąż zastanawiało mnie co on tu robi. Idąc, rozglądałam się dookoła. Stąpałam ostrożnie by coś sobie nie zrobić. Nie można tego było powiedzieć o chłopaku, który z nieuwagą brnął na przód. Szedł skulony, jakby nie chciał by ktoś go zauważył. To wzmocniło moje podejrzenia co do tego, że miał on jakiś związek z tą sprawą. W końcu zauważyłam zarys domku. Nikogo przy nim nie było. Miałam nadzieję, że denerwująca Lara zniknęła stamtąd na dłuższy czas. Do domu doszliśmy w ciszy. Żadne z nas nie próbowało przez ten czas zacząć rozmowy. Gdy znaleźliśmy się przed domem, w głowie ponownie usłyszałam. Zatrzymałam się by dokładnie je usłyszeć.
- ,,Don' t trust him and stay with those you care about'' - brzmiały te słowa.
- Wszystko w porządku? - zapytał zaniepokojony spoglądając na mnie.
- Tak... - skłamałam. - ,,Nie o wszystkim musisz wiedzieć'' - dodałam w myślach.
Przekaz słów był jasny. Mówiły one ''o nim''. Domyśliłam się, że chodzi o mega towarzysza. Słowa wypowiedział ten sam ktoś kto wcześniej. Nie wiedziałam kim ten ktoś jest, ani czy można mu zaufać, ale już raz mnie uchronił, więc stwierdziłam, że jest po dobrej stronie. To, że ostrzegał mnie przed nim sprawiło, że stałam się bardziej ostrożna. Otworzyłam drzwi bez problemy i od razu skierowałam się do salonu. Chłopak podążył moim śladem. Oboje usadowiliśmy się wygodnie w dwóch fotelach na przeciwko siebie. Odczekałam chwilę cały czas bacznie go obserwując. Chyba nie zauważył tego zapatrzony w krajobraz za oknem. Chciałam jeszcze poczekać, ale moja cierpliwość nie wytrzymała.
- Po co tu przybyłeś? - zapytałam.
Ten nie zareagował. Zupełnie jakby mnie nie zauważył lub... zignorował.
- Jeremie?
Nic. Uwagę zwrócił dopiero za trzecim razem. Spojrzał na mnie jakby sam nie wiedział gdzie się znajduje i po co.
- Coś mówiłaś? - spytał.
- Owszem - odparłam starając się zachować cierpliwość.
- Mogłabyś powtórzyć?
- No. Pytałaś się po co tu przybyłeś.
- No jak to po co? Żeby Cię ostrzec - odpowiedział i popatrzył się na mnie zdumiony jakby to było oczywiste.
Kiwnęłam głową na przytaknięcie.
- Chyba mi wierzysz, prawda? - zapytał najwyraźniej widząc moje zamyślenie.
- Powiedzmy - odparłam tylko.
- W Senopii źle się dzieje - zaczął spuszczając głowę z niezadowoleniem, a wręcz smutkiem. - Źle się dzieje - powtórzył.
Ta nagła zmiana zaskoczyła mnie. Mimo wszystko wciąż zachowywałam się wobec niego septycznie. Nie wiedziałam przecież, czy ten nie chce bym uwierzyła w coś co tak naprawdę nie miało miejsca. By nie nabrał podejrzeń, odpowiedziałam:
- Co takiego?
- Nie wiem, czy chcesz to usłyszeć.
- Owszem, chciałabym - powiedziałam.
- Skoro chcesz - wzruszył przy tym bezradnie ramionami.
< Breeze Fire? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz to opinia na temat danego opowiadania lub całego wątku. Proszę byście wyrażali swoje zdanie w max. 3 komentarzach. Każdy komentarz niezwiązany z blogiem będzie usuwany. Mile widziane pozytywne komentarze. c;

© Agata dla WioskaSzablonów z brianac37, dierat, etoile-du-nord, lo-scrigno-di-connie i tasastock.