środa, 3 maja 2017

Od Sombry cd. Dapagos

Byłem ciekawy, jaki to wewnętrzny głos, przeczucie. Ja nigdy takiego nie miałem, chyba że chodzi o instynkt. Tak, czy siak, czekaliśmy w napięciu, aż istota, która była w krzakach, wyłoni nam się i ukarze. Moje mięśnie napięły się pod lśniącą sierścią. Jakoś nie wierzyłem w coś takiego, jak przeczucia. Zza roślin wyskoczył biały wilk. Na szczęście był to wilk, którego uratowaliśmy. Odetchnąłem z ulgą, jednak klacz się nie myliła. Zwierzę było całe zziajane.
- A już myślałem, że was nie znajdę! - udał urażonego. - Żeście się tak podniecili, żem zapomnieliście o mnie. Wiecie ile koni próbowało mnie zabić?
Speszyłem się. Było mi bardzo głupio… 
- Wybacz - powiedziałem jednocześnie z Dapagos.
Wilk rozejrzał się po okolicy. Jego wzrok padł na dwóch smokach.
- Wy wiecie, iż one za wami idą! - przestraszył się. 
Uśmiałem się.
- To nasi podopieczni - wytłumaczyłem. - Powtórzysz nam, jak się nazywasz, jakoś z głowy mi wyleciało.
- Nie dziwota. Jestem Klavush - skinął pyszczkiem. - Jak już napomknąłem, to zaszczyt poznać córkę przywódczyni.
< Dapagos? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz to opinia na temat danego opowiadania lub całego wątku. Proszę byście wyrażali swoje zdanie w max. 3 komentarzach. Każdy komentarz niezwiązany z blogiem będzie usuwany. Mile widziane pozytywne komentarze. c;

© Agata dla WioskaSzablonów z brianac37, dierat, etoile-du-nord, lo-scrigno-di-connie i tasastock.