sobota, 20 maja 2017

Od Sognare cd. Epit

Chwilę patrzyłam, jak  klacz próbuje się podnieść. Zmarszczyłam brwi.
    Pojawił się gęsty dym, który uniósł ją parę centymetrów nad ziemię. Szary wytwór wędrował w stronę zamku.
— Nie możesz mówić, że się nie nadaję. — mruknęłam ponuro. — Kiedy przez prawie rok wędruje się samotnie, można się wiele nauczyć. Wiesz, jak na źrebaka widziałam i zrobiłam  już dużo. — potrząsnęłam gwałtownie łbem. — A jednak pewnych rzeczy...— wzdrygnęłam się. —  Nieważne. W sumie i tak nie wiesz, czy  chciałabym iść z tobą. — zachichotałam.
—  Mogłabyś mnie postawić? — powiedziała jedynie, jakby ignorując moją wypowiedź.
—  Jak chcesz...
Dym rozpłynął się tak szybko, że klacz niemal spadła.
—  No to pa. —  uśmiechnęłam się szerzej.
Zaczęłam się odwracać i iść w swoją stronę. Słyszałam, że klacz próbuje się podnieść, ale cały czas upada. Zignorowałam to. Nie będę przecież mieszać się komuś w życie...

Epit? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz to opinia na temat danego opowiadania lub całego wątku. Proszę byście wyrażali swoje zdanie w max. 3 komentarzach. Każdy komentarz niezwiązany z blogiem będzie usuwany. Mile widziane pozytywne komentarze. c;

© Agata dla WioskaSzablonów z brianac37, dierat, etoile-du-nord, lo-scrigno-di-connie i tasastock.