piątek, 12 maja 2017

Od Dapagos Cd. Blackey

Cóż... Nie za bardzo wiedziałam co teraz zrobić. Blackey zostawiła mnie tu sama. Nie podobało mi się zbytnio jej zachowanie, ale co miałam zrobić? Moim zdaniem za bardzo wczuła się w charakter swej drugiej postaci - smoczej. Niespodziewanie naszło mnie dziwne uczucie, że coś jest nie tak. Niestety za nic nie wiedziałam o co chodzi. Mój wewnętrzny głos  z początku krzyczał bym komuś pomogła, że coś komuś się przydarzyło. Nie chodziło tu raczej o coś dobrego. To natchnęło mnie by spróbować znaleźć klacz/smoczycę i jej pomóc. Nie znałam jej dokładnego położenia, toteż bałam się, że nie zdążę na czas. Jednak dosłownie chwilę potem w swej głowie usłyszałam jej znajomy głos. ,, Nie martw się o mnie, to fałszywy alarm '' tak brzmiał. Czułam się dziwnie zakłopotana. W tej oto chwili nie wiedziałam jak mam postąpić. Z jednej strony mimo tego zapewnienia, któremu oczywiście wierzyłam - chciałam sprawdzić, czy tak jest na prawdę. Z drugiej zaś chciałam wrócić do zamku. Po dłuższej chwili namysłu wybrałam, z niechęcią, opcję drugą. Nie chciałam stać na tym polu tak widoczna, tak łatwa zdobycz dla wilków, więc teleportowałam się do zamku - blisko swojej komnaty. Z westchnięciem weszłam. Tuż po wejściu znajome uczucie niepokoju iż komuś coś się stało - odezwało się. Tym razem tego zapewnienia od razu nie usłyszałam. Zaraz potem, gdy tylko udało mi się z tego jakoś otrząsnąć - zobaczyłam Czerlikę i podartą pościel z fruwającymi wszędzie piórami. Sama nie wiedziałam, które należą do pościeli, a które do mej kotki. Rozejrzałam się w jej poszukiwaniu. 
< Blackey? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz to opinia na temat danego opowiadania lub całego wątku. Proszę byście wyrażali swoje zdanie w max. 3 komentarzach. Każdy komentarz niezwiązany z blogiem będzie usuwany. Mile widziane pozytywne komentarze. c;

© Agata dla WioskaSzablonów z brianac37, dierat, etoile-du-nord, lo-scrigno-di-connie i tasastock.