środa, 26 kwietnia 2017

Od Breezy Fire cd. Milka

Na słowo trening moja dusza aż pojaśniała. Uśmiechnęłam się, choć po chwili ten uśmiech zniknął, zastąpiony wąską i nic nie wyrażającą kreską. Spojrzałam na Milkę oraz sztylet. Miałyśmy nie rzucać się w oczy, co groziło odkryciem naszych prawdziwych tożsamości, to znaczy moich, gdyż Milka tutaj mieszkała. Bałam się, że przez naszą roztropność, zawalony zadanie, a Azari... nie będzie już szansy jej uratować. Może i byłam koniem ognia, może i one nie boją się niczego, ale ja bałam się stracić coś więcej niż konia, lecz przyjaciela. Azari była białą klaczką o wspaniałej, bujnej oraz tęczowej grzywie. Jej kopyta zawsze dudnił obok moich. Ona kochała wszystko, co ją otacza, przypominała trochę Ashley... Ja za to byłam dla niej szorstka i niezrozumiała. Nie miałam humoru. Westchnęłam, powracając do świata.
- A zatem idźmy - powiedziałam.
< Milko? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz to opinia na temat danego opowiadania lub całego wątku. Proszę byście wyrażali swoje zdanie w max. 3 komentarzach. Każdy komentarz niezwiązany z blogiem będzie usuwany. Mile widziane pozytywne komentarze. c;

© Agata dla WioskaSzablonów z brianac37, dierat, etoile-du-nord, lo-scrigno-di-connie i tasastock.