wtorek, 18 kwietnia 2017

Od Breezy Fire cd. Jarzębinka

Razem z Jarzębinką wytłumaczyliśmy Blackey nasz plan. Spostrzegłem, że nie była ona gadatliwą osobą. Pokiwała łbem na końcu i odwróciła się do smoka. Coś tam wymruczała, po czym zwłoki smoka zaczęły się unosić... Animus powrócił do życia, co było dość ciekawym doświadczeniem.
- Kto śmie przeszkadzać mi w wiecznym śnie? - zadudnił jego głos.
Spojrzał na nas z uśmiechem, uspokoił się.
- A więc to wy?
Pokiwałyśmy zgodnie łbami.
- Po co przyszłyście? - zapytał.
- Bo my... poprosiłyśmy Blackey - chciałam znaleźć ją wzrokiem.
Nie było jej. Zaskoczyło mnie to. Czemu tak szybko odleciała? 
- Trzymałeś w łapie ten talizman - wskazała Jarzębinka. - Co to jest?
- Obawiam się moje drogie, iż nadszedł mój czas - położył się. 
- Czekaj! - podbiegłam do gada. - Odpowiedz na pytanie...
- To amulet moich przodków - mruknął. - Jest... bardzo... ważny - wywrócił oczyma. - Chrońcie go - każde słowo bolało wskrzeszonego. - Oni po niego wrócą... - zamarł.
- Kto...? - wyrwało się klaczy, ale na to pytanie nie dostała odpowiedzi. - I gdzie jest Blackey?
< Jarzębinko? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz to opinia na temat danego opowiadania lub całego wątku. Proszę byście wyrażali swoje zdanie w max. 3 komentarzach. Każdy komentarz niezwiązany z blogiem będzie usuwany. Mile widziane pozytywne komentarze. c;

© Agata dla WioskaSzablonów z brianac37, dierat, etoile-du-nord, lo-scrigno-di-connie i tasastock.