niedziela, 30 kwietnia 2017

Od Blackey cd. Dapagos

- Nie dziwota, żem nie rozumiesz - wyszczerzyłam zębiska. - Są to pradawne runy znane tylko tym, który potrafią wyczytywać z gwiazd.
Świetliste hieroglify naznaczone były rękoma tudzież kopytami o dość kwadratowym charakterze pisma. Błyszczały boską poświatą lgnącą niczym muchy do światła. Me ślepca świdrowały papier, a mózg rozpracowywał język. Czytałam. ''እርስዋ መጣ አብሮ ሞት ፈረስ, ይህም አነበበ እንዴት ያውቃል". Ma twarz zbladła, mimo karego odcienia, ów zdanie wstrząsnęło mną dobitnie. Warknęłam w geście rozproszenia uwagi.
- Ów język jest językiem matki Gwiazd - rzekłam - ona wymyśliła do tylko dla tych, którym ufała. Centaury. Były jej potomstwem. Jest on znany dlategoż, iż wszystko, cóż nim zapisane jest prawdą chwalebną. Przed tobą, oto znajduje się oryginał legendy i przepowiastki. 
Zacięłam się chwilkę, po czym powróciłam do mej egzystencji. ''Koń, który czytać umie"… załkałam w duszy, czym to byłam ja? Ja, poczciwa, stara Blackey? W sercu mym zrobiło się pusto, jak w czarnej dziurze. Jeśli tom ja była koniem, ów uśmierconym w przyszłości? Zaprawdę, tylko jam już znam z koni sztukę czytania z gwiazd… 
- Zacna Dapagos, legenda jest prawdą, a ty Wybraną, czy tego chcesz, czy nie - mój głos stał się chłodny, niczym lód.
Wąska źrenica przeszpiliła me zakrwawione oko. 
- Radzę ci się zastanowić - rzuciłam na odchodne. - ,, Wybacz " - użyłam telepatii. 
Chwyciłam zwój, wzbijając się w powietrze. Wybacz… Ma zacna Dapagos, lecz jam jestem słaba, za słaba na ów świat. Jeśli mam zapłacić cenę Pani, to muszę tylko jedno wiedzieć.
< Dapagos? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz to opinia na temat danego opowiadania lub całego wątku. Proszę byście wyrażali swoje zdanie w max. 3 komentarzach. Każdy komentarz niezwiązany z blogiem będzie usuwany. Mile widziane pozytywne komentarze. c;

© Agata dla WioskaSzablonów z brianac37, dierat, etoile-du-nord, lo-scrigno-di-connie i tasastock.