piątek, 21 kwietnia 2017

Od Blackey cd. Dapagos

- Moje drogie dziecko - odparłam z poważną miną - czyś usłyszała choćby strzęp rozmowy?
- Tak - rzekła - ale nie wiedziałam, że to ty.
- Tom ja. Twe pytanie mogłoby nurcić każdego konia, a bezpowrotnie odebrać mu wiarę, aczkolwiek, jam już nie wątpię - wypięłam mężnie mą prawicę. - Otóż, to jest pergamin, zwój nad zwojami, który spisała własnoręcznie Pani Snów i Legend, a wszystko, com wyjdzie spod jej racic tudzież kopyt jest prawdą świętą...
Dałam jej zlustrować groteskowy tekst. Z zachwytem oraz milczeniu podziwiała, co ujrzała. Usłyszawszy wszystko, uniosła na mnie swój łeb. W jej ślepcach odbijało się światło gwiazd... Majaczyły się owe ciałka na pustce czarnej, niczym obsydian powierzchni. Lśniły blaskiem niebiańskim, w tymże momencie nabrałam nowej, zaprawdę świętej wiary w Wybraną.
- Azali ujrzałam i ja, i ty możemy nazwać to prawdą, nie zbrodzoną ręką nieczystą? - mym uszom miała się ukazać niebawem odpowiedź.
< Dapagos? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz to opinia na temat danego opowiadania lub całego wątku. Proszę byście wyrażali swoje zdanie w max. 3 komentarzach. Każdy komentarz niezwiązany z blogiem będzie usuwany. Mile widziane pozytywne komentarze. c;

© Agata dla WioskaSzablonów z brianac37, dierat, etoile-du-nord, lo-scrigno-di-connie i tasastock.