środa, 2 listopada 2016

Od Karvadia aris Malam Cd. Dapagos

Spojrzałam na klacz uważnie, świdrując ją wzrokiem. Zastanawiałam się czy warto ujawniać jej moje imię. Dapagos przystąpiła z nogi na nogę.
- Więc...?
Nadal milczałam, wahając się dalej. Może gdybym nie odzywała się dalej to zostawiłabym mnie w spokoju.
- Karvadia... Aris Malam. - mruknęłam, odwracając głowę. 
Słońce powoli zachodziło i rzucało płomienne refleksy na moją sierść, przez co wyglądałam jak nie z tej ziemi. Kochałam zachody tej gwiazdy i atmosferę panującą w buszu. Wszystko powoli zasypiało, śpiewy pośród liści powoli cichły, a szmery w trawie zanikały... Tak, to wyjątkowa część doby.
- Jesteś tu nowa, prawda? - kątem oka zobaczyłam, jak Dapagos podchodzi do mnie kilka kroków. Cofnęłam się gwałtownie z narastającą niepewnością. Nieznajoma zatrzymała się nagle z rosącym zaskoczeniem na twarzy.
- Prze... przepraszam... - bąknęła.
- Tak. - odparłam.
- C... co? - zmarszczyła brwi. 
Wyglądała na coraz bardziej zagubioną.
- Tak. Jestem tu nowa.
< Dapagos? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz to opinia na temat danego opowiadania lub całego wątku. Proszę byście wyrażali swoje zdanie w max. 3 komentarzach. Każdy komentarz niezwiązany z blogiem będzie usuwany. Mile widziane pozytywne komentarze. c;

© Agata dla WioskaSzablonów z brianac37, dierat, etoile-du-nord, lo-scrigno-di-connie i tasastock.