sobota, 19 listopada 2016

Od Jarzębinki Cd. Melranatex

Zaraz po rozmowie z klaczą, odleciałam. Ten dzień, choć przecież dopiero co się zaczął, zapowiadał się naprawdę dobrze. Moja mama zawsze mi mówiła bym za szybko nie oceniała dnia, bo mogę się bardzo pomylić. Miała inne nastawienie do życia niż ja, tato, czy moi dziadkowie. Za to babcia przy każdym naszym spotkaniu mówiła: ,, Żyj chwilą kochanie, to najważniejsze! ''. Dopiero teraz sobie o tym przypomniałam. Choć zawsze byłam po stronie rodziców, a konkretnie mamy, to tym razem zgadzałam się z babcią. Jednakże nigdy mamie tego nie powiedziałam. Wychowałam się w stadzie, któremu ciągle zagrażało duże niebezpieczeństwo - wojna. Mój tata ciężko pracował, choć muszę przyznać jego rasa mu w tym o wiele ułatwiała - był typowym koniem pociągowym. Dziadkowie nie należeli do stada, ale z tego co wiedziałam oboje byli zielarzami i medykami. Natomiast moja mama była wojowniczką, to też bardzo starała się na nią mnie wychować. Wszystko było by w porządku, gdyby nie to, że ja wcale nie chciałam być wojowniczką. Wiedziałam, że wiecznie nie mogę być źrebakiem i w sumie to miało swoje minusy, ale zawsze interesowała mnie magia i podróże. Zastanawiacie się pewnie, dlaczego nie powiedziałam tego mojej mamie? Była surowa. Bardzo. Na pewno nie spodobały by się jej moje plany. Zaraz po rozpoczęciu wojny w stadzie mych rodziców, opuściłam ich. Nie umiałam wtedy jeszcze latać, więc po galopowałam jak najszybciej umiałam jak najdalej. Zostawiłam ich. Wtedy o tym nie myślałam, ale teraz zaczęłam tego żałować. Ale... wtedy byłam bardzo młoda. Nie miałam pojęcia co robię. W nocy od jakiegoś czasu nawiedzał mnie koszmar, w którym byłam w lesie, było ciemno i upiornie, a zaraz potem widziałam całe stado, w którym byłam z moją matką na czele. Była zła i to bardzo. Bałam się. Obecnie zniżyłam lot i przygotowałam się do lądowania na łąkę z małym laskiem w pobliżu. Starałam się przestać myśleć, a przynajmniej o rzeczach złych, przeszłości, bo wiedziałam, że niedobrze się to skończy. Zaraz po lądowaniu ruszyłam w stronę lasku, ponownie rozmyślając. W dzieciństwie dobre rzeczy zdarzały się rzadko. Miałam trudną przeszłość, jednaże teraz nie dawałam tego po sobie poznać. Zmieniłam się na lepsze. W stadzie byłam zawsze uśmiechnięta, wesoła, zawsze pozytywnie nastawiona i przyjacielska. Oczywiście tak nie czułam się w chwilach, gdy wybierałam się na długie, samotne spacery. Wtedy wydarzenia z przeszłości powracały do mnie. Nie chciałam tego, lecz zapytana czemu wybieram się na te spacery (czasami nawet 3 razy w tygodniu) nie wiedziałabym co odpowiedzieć. Niespodziewanie te moje rozmyślenia przerwał czyiś głos. W sumie byłam mu bardzo wdzięczna. Rozejrzałam się w poszukiwaniu jego źródła.
< Dokończ Melranatex >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz to opinia na temat danego opowiadania lub całego wątku. Proszę byście wyrażali swoje zdanie w max. 3 komentarzach. Każdy komentarz niezwiązany z blogiem będzie usuwany. Mile widziane pozytywne komentarze. c;

© Agata dla WioskaSzablonów z brianac37, dierat, etoile-du-nord, lo-scrigno-di-connie i tasastock.