wtorek, 18 października 2016

Od Spartana Cd. Karvadia aris Malam

Ch*lera, ogarnij się. Gabrielle już nie ma i nigdy nie wróci. Czas to sobie uświadomić. 
- Ruszajmy dalej - wymruczałem, wściekły na samego siebie. 
Klacz szła obok mnie, trzymając pewien odstęp. W sumie, nie dziwiłem się jej... Pokazałem klaczy pozostałe tereny, po czym natychmiast skierowałem się do biblioteki. Przeszukałem chyba wszystkie możliwe księgi o wędrówce potężnych mocy z koni na konie, i powoli wszystko zaczęło mi się układać. Bo przecież moc mogła przejść z konia na konia jedynie z jego własnej woli, działo się to przeważnie wtedy, gdy koń był umierający. Gabrielle zmarła. Dotąd miałem jakąś resztkę nadziei, że ona żyje, ma się świetnie, a teraz wszystko już wiedziałem. To by mogło oznaczać, że moc Gabrielle przeszła na Karvadię. Do tego musiała widzieć ją chociaż raz w życiu, może nawet nie znając jej imienia. Ale moment, mogła także przejść na innego konia... ale nie. Moc Gabrielle była jedyna w swoim rodzaju. Tylko żeby cokolwiek się od Karvadii dowiedzieć, musiałbym jej jakoś udowodnić, że nie jestem jakimś idiotą, a moje dzisiejsze zachowanie na pewno dało jej wiele do myślenia.
< Dokończ Karvadia >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz to opinia na temat danego opowiadania lub całego wątku. Proszę byście wyrażali swoje zdanie w max. 3 komentarzach. Każdy komentarz niezwiązany z blogiem będzie usuwany. Mile widziane pozytywne komentarze. c;

© Agata dla WioskaSzablonów z brianac37, dierat, etoile-du-nord, lo-scrigno-di-connie i tasastock.