czwartek, 13 października 2016

Od Spartana Cd Karvadia aris Malam

Opuściliśmy zamek, przed budowlą nagle zatrzymałem się i zacząłem rozglądać naokoło.
- Wolisz zacząć od tych zimniejszych, czy cieplejszych terenów? - zwróciłem się do klaczy.
- Możemy zacząć od tych cieplejszych.
Skierowałem się w lewo, prosto w las, przez który dostać się można było na plażę. Zawsze było tam ciepło, jedynie noce były lodowate.
Nagle przed nas wyskoczyły trzy wilki, z wrogiej watahy. Szykowały się do ataku.
- Uważaj! - krzyknąłem do Karvadii, która zdążyła już załapać że wilki raczej nie są przyjaciółmi stada.
Jeden z wilków odbił się od ziemi prosto na klacz, i wtedy zdarzyło się coś, co mną wstrząsnęło.
Klacz użyła swojej mocy. Nie była to zwyczajna energia... Mimo, że upłynęło już tyle czasu, pamiętałem.
Stałem tam jak słup soli, niezdolny do najmniejszego ruchu. Cały zamarłem.
Nagle poczułem kły wbijające się w moje ciało.
Stanąłem w płomieniach, odrzucając wilka który właśnie przed chwilą mnie ugryzł. W pewnej chwili Karvadia i ja zaatakowaliśmy równocześnie, a fala uderzeniowa naszych mocy spowodowała, że wilki nie były w stanie z nami wygrać. Klacz wyglądała na bardzo osłabioną. Podbiegłem do niej jak najprędzej i spojrzałem jej głęboko w oczy.
- Znałaś klacz o imieniu Gabrielle? - rzuciłem prosto z mostu. 
Wszystkie moje mięśnie były napięte, w oczach tańczyły ogniki.
< Dokończ Karvadia >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz to opinia na temat danego opowiadania lub całego wątku. Proszę byście wyrażali swoje zdanie w max. 3 komentarzach. Każdy komentarz niezwiązany z blogiem będzie usuwany. Mile widziane pozytywne komentarze. c;

© Agata dla WioskaSzablonów z brianac37, dierat, etoile-du-nord, lo-scrigno-di-connie i tasastock.