środa, 19 października 2016

Od Karvadii aris Malam Cd. Spartan

- Palant. - mruknęłam, kierując się do zamku. 
W zamyśleniu spuściłam głowę, niemal dotykając wargami wysadzanej posadzki. Nie miałam swojej komnaty i nie miałam zamiaru szukać kogoś, kto mógłby mi takową przydzielić, mimo tego pragnęłam miejsca, w którym mogłabym się zaszyć i zamknąć na cztery spusty. Postanowiłam zatem znaleźć je sama. Takie wielkie zamczysko nie może być przecież w całości zamieszkałe, prawda? Zaglądałam kolejno do każdego pokoju, czasem zastając puste, acz zamieszkałe pomieszczenia, czasem wraz z ich lokatorami. W takich wypadkach po prostu wychodziłam, bez niepotrzebnego tłumaczenia, zostawiając zdziwionego konia z jego zajęciami. Przeszłam cały parter, zapamiętując w myślach kilka numerów, które wpadły mi w oko. Mimo, że spaliłam sporo kalorii, przechadzając się po pałacu, nie znalazłam lokum, które by mnie przyciągnęło jak magnes. Stwierdziłam, że nie ma po co się męczyć z obchodami dół-góra, więc żwawym kłusem przeszłam z powrotem do drzwi wejściowych, chcąc wcielić mój plan w życie. Ostatnie piętro powinno być idealne dla konia mojego typu.
~~
Z rezygnacją otworzyłam ostatnie drzwi w wierzy zachodniej, nie spodziewając się niczego intrygującego. Mimo tego, mały, okrągły pokój przykuł moją uwagę. Powoli weszłam do niego, uważnie lustrując go wzrokiem, niemalże badającym każdą srebrzystą płytkę. Ściany były proste; bez zbędnych ozdobników, wysadzanych drogimi kamieniami czy metalem szlachetnym. Pomieszczenie było bardzo proste i tylko czekało, aż wtargnie tak nowa, wyjątkowa dusza, która nada surowym ścianom nowy, niepowtarzalny charakter. Drzwi zostały wykonane z ciemnego drewna, które bardzo lubiłam. Również nie były specjalnie zdobione, jedyną dekoracją były małe płaskorzeźby na dole. Odetchnęłam z ulgą, ciesząc się z końca poszukiwań. Jak już zdążyłam się zorientować, na drzwiach każdego wolnego pokoju wisiał klucz. Zdjęłam go, jednocześnie przywłaszczając sobie lokum na zawsze. Chciałam go jakoś zagospodarować, pytanie jedynie jak? Wyszłam, chcąc poszukać inspiracji w moim ulubionym miejscu; lesie. Zamek z chrzęstem zablokował przejście nieproszonym gościom, a sznur zawiesiłam na szyi. Przy każdym bardziej dynamicznym kroku podskakiwał, obijając się o moją pierś.
< Spartan? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz to opinia na temat danego opowiadania lub całego wątku. Proszę byście wyrażali swoje zdanie w max. 3 komentarzach. Każdy komentarz niezwiązany z blogiem będzie usuwany. Mile widziane pozytywne komentarze. c;

© Agata dla WioskaSzablonów z brianac37, dierat, etoile-du-nord, lo-scrigno-di-connie i tasastock.