środa, 19 października 2016

Od Karvadii aris Malam Cd. Draco

Odsunęłam się od niego.
- Karvadia aris Malam.
- Nietypowo. - mruknął, kręcąc młynki w wodzie. 
Parsknęłam ze zniecierpliwieniem, płynąc w stronę brzegu, powoli, ale ze skupieniem, pilnując, żeby uszy pozostały suche. W końcu poczułam grunt pod kopytami, a w końcu stanęłam na piasku. Zauważyłam, że ogier płynie w moją stronę o wiele sprawniej. Prychnęłam, kiedy znalazł się obok mnie.
- Więc jak?
- A jak ma być? Powiedziałam ci jak mam na imię, to powinno ci starczyć, przywódco. - odparłam chłodno, ruszając w głąb łąki. 
Ogier, ku mojemu niezadowoleniu, ruszył w moje ślady. ,,Boże, jak ta Milka z nim wytrzymuje?".
- Powinienem cię przed czymś ostrzec...
- Przed napastliwymi osobnikami płci przeciwnej, na przykład? - zapytałam sarkastycznie, nie odwracając głowy. 
Zapadła krótka, pełna oburzenia cisza.
- Chcę tylko zadbać o swoje stado. - stwierdził, lecz nim zdołałam mu przerwać jakąś zgryźliwą uwagą, dodał:
- Nasze stado ma wrogów, ale jeden jest szczególny; Wataha Krwistej Niezgody.
- Ci to są oryginalni w tworzeniu nazw. - wtrąciłam.
- Wilki z tej watahy nie mają skrupułów i często wchodzą na nasze tereny. Są bardzo niebezpieczni, szczególnie, jeśli napotkasz kilka naraz.
,,To musiały być te, które wtedy zaatakowały mnie i tego Ognika", pomyślałam.
< Draco? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz to opinia na temat danego opowiadania lub całego wątku. Proszę byście wyrażali swoje zdanie w max. 3 komentarzach. Każdy komentarz niezwiązany z blogiem będzie usuwany. Mile widziane pozytywne komentarze. c;

© Agata dla WioskaSzablonów z brianac37, dierat, etoile-du-nord, lo-scrigno-di-connie i tasastock.