środa, 26 października 2016

Od Dapagos Cd. ktoś

Szłam wzdłuż niewidzialnej ścieżki na jednej z naszych łąk. Ostatnio jakoś polubiłam takie codzienne wędrówki. I to koniecznie na zielonych polach! Zaczęło się z nudów i trwało to do dziś. Obecnie nie żałowałam, że takie to zajęcie sobie znalazłam, choć przecież zważając na moje stanowisko, powinnam robić co innego. Byłam córką przywódczyni. Moim obowiązkiem były przygotowania do zastąpienia matki. Wiem, że to dziwne, ale nie chciałam zostać przywódczynią. Bardziej poszukiwaczką, odkrywcą... Wiedziałam, że matka moja będzie jeszcze długoooo panować. Nie chciałam zajmować jej stanowiska. Obawiałam się jednak, że ona mnie nie zrozumie. Dziwne... Jak prawie zawsze moje rozmyślania z chrapami do ziemi, sprawiły, że zamiast na łące znajdowałam się już w niewielkim lasku. Pachniało tu żywicą, szyszkami. Ciekawe miejsce. Podniosłam głowę chcąc podziwiać okolicę wokół, jednak dość szybko odkryłam, że nie jestem sama. Spojrzałam w miejsce, w którym ją zauważyłam. Na moje oko wydawało mi się, że to klacz. Jako, że byłam młoda, lubiłam zawierać nowe znajomości. Postanowiłam zacząć.
- Cześć - przywitałam się obdarowując klacz uśmiechem. - Jestem Dapagos, a ty?
- ...
< Dokończ ktoś >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz to opinia na temat danego opowiadania lub całego wątku. Proszę byście wyrażali swoje zdanie w max. 3 komentarzach. Każdy komentarz niezwiązany z blogiem będzie usuwany. Mile widziane pozytywne komentarze. c;

© Agata dla WioskaSzablonów z brianac37, dierat, etoile-du-nord, lo-scrigno-di-connie i tasastock.