środa, 7 września 2016

Od Mornina Cd. Sky

Spacerowałem sobie w lesie. Słońce dość mocno grzało, dlatego najlepszym miejscem do przechadzek był las, gdzie cienia nie brakowało. Zacząłem się martwić. W stadzie w tajemniczych okolicznościach parę koni opuściło nas. Zacząłem się niepokoić. Choć może długo do niego nie należałem to za to bardzo się z nim zrżyłem. Ten kto mnie znał, wiedział, że byłem bardzo emocjonalnym ogierem. Gdy moja ukochana - Melody, rodziła - bardziej od niej panikowałem. Wiem, że tak nie powinien się zachować, ale bardzo się o nią bałem. No i o źrebaka też. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Może i powinien się cieszyć z dzisiejszego dnia, w końcu było parę powodów, lecz ja spacerowałem smutny. Od dłuższego czasu nie widziałem się z ukochaną. Bardzo mnie to martwiło. W mej głowie od razu zaczęły się pojawiać czarne scenariusze. Szybko jednak o nich zapomniałem, bo na kogoś wpadłem. Przez chwilę musiałem dojść do siebie by zaraz potem przyjrzeć się temu temu koniowi. Był, a raczej była nim kara klacz pegaza.<br>
- Heejjj... - zacząłem z zamieszaniem, lecz zaraz szybko dodałem: - Wybacz, że na Ciebie wpadłem. Nie zauważyłem Cię.
< Dokończ Sky >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz to opinia na temat danego opowiadania lub całego wątku. Proszę byście wyrażali swoje zdanie w max. 3 komentarzach. Każdy komentarz niezwiązany z blogiem będzie usuwany. Mile widziane pozytywne komentarze. c;

© Agata dla WioskaSzablonów z brianac37, dierat, etoile-du-nord, lo-scrigno-di-connie i tasastock.