niedziela, 11 września 2016

Od Milki Cd. Hazel

- Oh, biedna Milko... - odezwał się ten źrebak.
- Nadal nic nie pojmujesz? - dodała Hazel, uśmiechając się drwiąco.
Smok źrebaka zablokował mi drogę ucieczki skrzydłami.
- Jesteśmy demonami. Mamy rozkaz zabić ciebie... - zaczęła klacz.
- Inaczej sami zginiemy - dokończył równie cicho co ona źrebak.
- Hm? O co Wam chodzi? - zapytałam, lecz szybko pojęłam co powiedzieli przez co wyrwało mi się: - Chwila... Że co?!
- To co słyszałaś - odpowiedziała klacz.
- Naprawdę nie chcę tego robić, auć - przerwał, ponieważ dostał dość mocno kopytem jej w swoje - nie chcemy - poprawił się - tego robić, ale musimy.
- Tylko, że dlaczego?
- Eh... Mówiłam ci, że albo my albo ty. No, a przecież nie pozwolę źrebakowi odejść.
- Czy po to się tu zjawił?
- Tak - odpowiedział mi cicho.
- Ale przecież to tylko sen - powiedziałam bardziej do siebie niż do nich starając się uspokoić.
- No właśnie, że...
- To nie sen. To dzieje się naprawdę.
- Ale przecież nie możecie...
- Niby dlaczego?
- Kto wtedy się zajmie stadem?
- A Draco?
- Nie jestem przekonana.
- Czyżbyś mu nie ufała? - zapytała z uśmiechem.
- Nie o to chodzi. Auć, eh... - odpowiedziałam, ale zaraz potem zaczęłam czuć jakby coś kuło mnie w klatce piersiowej.
Zmieniłam się w człowieka, sądząc, że w tej postaci będzie lepiej czy coś takiego. Niestety myliłam się. Nawet gdybym chciała, nie mogłam już z powrotem zmienić się w człowieka. To kosztowało trochę energii, a ja czułam, że ta mnie opuszcza.
< Dokończ Hazel >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz to opinia na temat danego opowiadania lub całego wątku. Proszę byście wyrażali swoje zdanie w max. 3 komentarzach. Każdy komentarz niezwiązany z blogiem będzie usuwany. Mile widziane pozytywne komentarze. c;

© Agata dla WioskaSzablonów z brianac37, dierat, etoile-du-nord, lo-scrigno-di-connie i tasastock.