środa, 7 września 2016

Od Milki Cd. Hazel

Nie wiem jak to możliwe, ale nie mogłam dojść do swojej komnaty. Wiem, że to dziwne. Przecież mieszkam już tu trochę. Doskonale pamiętam, że komnata moja znajduje się na IV piętrze na samym końcu korytarza i trzeba przejść piętro ogierów, klaczy i źrebaków by dojść na to piętro. W dodatku każde jest innego koloru. Ja jednak choć wciąż szłam, próbując dojść na piętro, to nie zauważyłam by kolory korytarzy się zmieniły. Po 5 minutach, zrezygnowałam i z westchnieniem oparłam się o ścianę.
- Milka? - zapytał ktoś tak nagle.
- Hazel? - odpowiedziałam zdziwiona.
- Tia... - odparła z niechęcią.
- Co tutaj robisz? - zapytałam ją nie kryjąc zdziwienia i... zmęczenia.
- W sumie to też zrobiłam sobie taki spacer po zamku. A ty? Co ty tutaj robisz? Jeśli dobrze pamiętam miałaś iść do swojej komnaty.
- No tak... Ale...
- Ale co?
- Wiem, że to dziwnie zabrzmi, ale...
- Hm?
- Nie mogę tam dojść.
- Dlaczego? Przecież...
- Znam drogę. Tak, wiem. Ale coś jest nie tak.
- Niby co?
- Czuję się jakbym zabłądziła...
- We własnym zamku?
- Tak.
- ...
< Dokończ Hazel >
PS Sorry, że takie krótkie, ale w końcu odpisane. ;/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz to opinia na temat danego opowiadania lub całego wątku. Proszę byście wyrażali swoje zdanie w max. 3 komentarzach. Każdy komentarz niezwiązany z blogiem będzie usuwany. Mile widziane pozytywne komentarze. c;

© Agata dla WioskaSzablonów z brianac37, dierat, etoile-du-nord, lo-scrigno-di-connie i tasastock.