czwartek, 18 sierpnia 2016

Od Hazel CD. Milki

Hm... Ciekawe, czy ktoś nas widział. Nigdy nie stosowałam iluzji, do maskowania. Nie jest to moc znikania, więc nie wiem jak działa na moce innych...  Tylko raczej do zmieniania wyglądu, albo czegoś tam... Ale tak też jest w miarę skuteczna.
Znaczy, nie wszystkie zmiany w kolorze sierści były moją sprawką, bo na przykład kontakt z wodą i płowiejąca sierść to nie moja wina. Albo wygląd... Nie, nieważne.
Jason był całkiem niezły,  i w końcu udało mu się zniszczyć moją marionetkę wilka. Odprowadziłam go do zamku. Chwilę z nim posiedziałam i pogadałam, a potem, jakoś o drugiej w nocy, zebrałam się i wyszłam z komnaty. Miałam zamiar cicho się wymknąć, ale oczywiście, musiałam spotkać moją przyszłą ofiarę.
- Yyy... Cześć, Milka - powiedziałam nerwowo, chcąc ją wyminąć.
- Hej. Pokazałaś Jasonowi tereny?
- Tak, trochę... - tak, pokazałam mu góry. I co z tego że go trenowałam zamiast pokazywać te wszystkie pierdoły? Co z tego, że trenowałam go, do zniszczenia ciebie?- Pokazałam mu dzisiaj góry. Nie wiem co jutro będziemy robić... - Jasne, nie wiem. Eh... Nie lubię się bawić w mentora, ale to całkiem fajnie zajęcie.
Przyznam, że trochę obawiałam się, że Milka wejdzie mi w umysł. Dzięki bogu, że iluzja obejmuje także myśli i wspomnienia. Ona, jeśli weszłaby teraz w moje myśli, wydawałoby się jej, że myślę o stokrotkach. Coraz bardziej podoba mi się używanie iluzji, nie powiem.

< Dokończ Milka >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz to opinia na temat danego opowiadania lub całego wątku. Proszę byście wyrażali swoje zdanie w max. 3 komentarzach. Każdy komentarz niezwiązany z blogiem będzie usuwany. Mile widziane pozytywne komentarze. c;

© Agata dla WioskaSzablonów z brianac37, dierat, etoile-du-nord, lo-scrigno-di-connie i tasastock.