środa, 24 sierpnia 2016

Od Draca CD Milka

- Ależ oczywiście - wstaliśmy z kocyka. 
Jednym stuknięciem kopyta sprawiłem, że wszystko zniknęło. 
- Ruszajmy!
Byłem na przodzie by prowadzić dziewczyny. Zmieniliśmy się z Kat przy asekurowaniu mojej partnerki. W końcu została sama na własnych siłach, a Kat towarzyszyła mi z przodu.
- Jest coś jeszcze ciekawego? - zagadałem.
- Niekoniecznie. A jeśli nawet to sam musisz się przekonać. 
- Aha. To niedobrze - odparłem. 
- Owszem. Macie tu dobrych medyków? 
- Zależy na kogo trafisz.
- A co z nami? 
- O to się nie bój. Nie oddam Alex w byle jakie kopyta.
- Mam nadzieję...
- Nadzieja umiera ostatnia. 
Chciałem potowarzyszyć Milce, ale spojrzała na mnie wrogo. Odwróciłem się w kierunku spaceru. Dotarliśmy do dużej jaskini. Było w niej ciemno i oświetlały ją nieliczne światełka. Były zrobione z magii. Pierwsza szła Kat, a ja z partnerką na końcu. 
- Wszystko ok? - szepnąłem. 
- Yyy tak. Czemu pytasz? 
- Od pikniku się nie odzywasz. 
- Rozmyślałam. Zresztą możliwe, że przez chorobę której nie mam. Jestem zdrowa - powiedziała.
- Daj spokój. Trzeba się upewnić. 
- Skąd znasz tego medyka? 
- Kiedyś na penetrowaniu terenów go widziałem. Bardzo sympatyczny. 
- Rozmawiałeś z nim? Nie na temat medycyny? 
- Tak. I co?
- To znaczy, że bardzo cie lubi. Ja tylko go gdzieś widywałam przelotnie. 
Dotarliśmy do większej komnaty gdzie stał ogier rasy tinker i maści srokatej. 
- Cześć Dymitr. 
- Cześć Drac. Co cie tu sprowadza? 
- Chodzi o Milkę - kazał jej podejść. 
Uczyniła to niechętnie. 
- Mamy podejrzenia co do gorączki. Wybuchy gniewu, brak zaufania, nudności, zmiany nastroju...
- ...zmęczenie - dodała Kat.
- To nie gorączka. I nie mogę powiedzieć, że to coś lepszego. 
- O nie! To jaką ma chorobę? 
- Histeromaczomafiozastopoemocjofobia - spojrzeliśmy na siebie. 
Ogier szukał czegoś na półce z eliksirami.
- Jak będziesz stosować to - wskazał na żółty eliksir - i to - wskazał liść - to będzie dobrze. Przez rok musisz to brać. 
- Nie można wyleczyć tego natychmiast? - spytała Katja. 
Pokręcił głową. 
- Nie ma żadnego innego sposobu? - zapytałem. 
- Niestety nie. A jeśli nawet to nie będziecie go stosować. Zabraniam. Jej organizm ma jedną szansę na milion przy drugim sposobie. 
- Dziękujemy. 
Wyszliśmy. Cała nasza trójka kierowała się do zamku.
- Ktoś tu mówił, że nie ma żadnej choroby...a przynajmniej ktoś pamięta jej nazwę?

< Dokończ Milka >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz to opinia na temat danego opowiadania lub całego wątku. Proszę byście wyrażali swoje zdanie w max. 3 komentarzach. Każdy komentarz niezwiązany z blogiem będzie usuwany. Mile widziane pozytywne komentarze. c;

© Agata dla WioskaSzablonów z brianac37, dierat, etoile-du-nord, lo-scrigno-di-connie i tasastock.