wtorek, 3 lipca 2018

Od Milki Cd. Draco

Gdy miałam pewność, że wszystko było gotowe - mogłam odetchnąć z ulgą. Najbardziej zależało mi na tym by zgromadzone w dolinie konie były bezpieczne. Były to przeważnie konie, które niezdolne były do walki. Mimo tego, że dolinę dookoła otaczały wysokie szczyty gór, a także dość wartki potok - nakazałam by choć cztery konie o rangach obrońców pilnowały i dbały o bezpieczeństwo zebranych. Pegazy patrolowały tereny i zdawały raporty, zaś jednorożce i reszta zgromadzeni przy naszym zamku, czekali w gotowości na starcie z wrogiem. Dopiero, gdy wszystko było dopięte na przysłowniowy guzik, pożegnałam się z dowódcą wojk i pogalopowałam do jaskini znajdującej się w miejscu znanym tylko przywódcą. Jaskinia nie była zamieszkana od bardzo dawna, ale dzięki magii miejscowym driadą udało zrobić się z tego miejsca dość przytulną przystań. Nie wiedziałam, gdzie znajduje się Draco, ale w stanie gotowości - jakim znajdowało się nasze stado - nie uśmiechało mi się go szukać. Choćby dlatego, że nie należał do słabych i wiedziałam, że w razie czego da sobie radę.
< Draco? >

czwartek, 28 czerwca 2018

Od Jarzębinki Cd. Breeze Fire

Gdy drzwi zatrzasnęły się za klaczą, jeszcze przez jakiś czas słyszałam stukot jej kopyt o zamkową posadzkę. Zapewne za sprawą echa. Z zamkniętych drzwi przeniosłam wzrok na moje jedzenie. Na talerzu prócz niedojedzonego jabłka i garstki startej marchewki nie było nic innego. Już przed przybyciem tutaj burczało mi w brzuchu i byłam bardzo głodna, lecz teraz po wyjściu Breeze, apetyt jakoś mnie opuścił. Nie chciałam jednak zostawić jedzenia. Moja przyjaciółka zjadła całą swoją porcję. Na szybko dokończyłam posiłek, choć już bez smaku i odłożywszy talerz na szafkę nocną - wstałam. Nie chciałam by Breeze sama musiała szukać informacji w tak wielkiej bibliotece. Postanowiłam, że muszę jej pomóc. Zapewne klacz już dawno była niedaleko biblioteki. Wiedziałam, że przekraczając próg mojej komnaty odmieni to moje życie, które poświęcę tajemnicy naszyjnika. Nie wiedziałam, czy to dobra decyzja, ale żadnych wad nie widziałam. Według mnie to byłoby za dużo dla Breeze. Nie chciałam by sama musiała dźwigać ciężar tej zagadki.
< Breeze Fire? >

sobota, 23 czerwca 2018

Od Draco Cd Milka

- Ja chyba zwariuję - westchnalem. - Czemu klacze są takie skomplikowane i zmienne? Czemu nie mogą wyrazić swojej jednej optymistycznej czy pesymistycznej wersji.  Tylko najpierw tak, potem nie.
Rozmyślałem sam, bo Milka ode mnie odbiegła. Sam pobiegłem w przeciwną stronę. Jedyne co teraz mogłem to ćwiczyć nowe moce. W emocjach moje ogniste fale i tornada osiągały rekordowe wymiary. Następnie pozostawiając za sobą ogień pobieglem cwałem przed siebie. I znów zacząłem myśleć. 
"Ja tu chce dobrze dla stada, by miał kto rządzić w przyszłości, a tu kobita stawia kłody pod nogi. Co za los. "
Nie zauważyłem gdy przede mnązmaterializowała się jakaś postać na którą niemal nie wpadłem. Zatrzymałem się i zauważyłem że to Spartan. 
- Jak tak dalej pójdzie to zderzysz się z sensem życia. 
- To akurat daleka przyszłość. Wybacz. 
- Nic się nie stało. Uważaj na siebie. 
- Ty tak samo Spartan. Niedługo będę miał do ciebie prośbę. 
- Jaka? 
- Dowiesz się w swoim czasie. 
Mrugnalem do niego i zniknąłem.  Czekałem na Milke przed naszą jaskinia. 
< Milka? >

Od Milki CD Draco

- Czy ja wiem, czy to taki rewelacyjny pomysł? - zapytałam. - Pierwsze dwa punkty może i tak, choć uważam, że gdy stado zagrożone to oboje powinniśmy stanąć w jego obronie, a nie.... No wiesz. Zostawić ich na pastwę losu.                     
- Przecież my ich nie zostawiamy na pastwę losu - powiedział ogier.  
- To pomóżmy im - nalegałam.                   
- Ale... Ale punkt trzeci...                            
- Draco, jest czas - uspakajałam go.           
- Ale ty się starzejesz...                                
- No dzięki - prychnęłam nieco urażona.      
- To znaczy oboje się starzejemy. Wiesz o co mi chodzi, prawda? - zapytał.            
- Ależ oczywiście, ale znasz moje zdanie.   
- Tylko mi nie mów, że się rozmyśliłaś...       
- Nie powiem tu nie...                                     
Ogier westchnął z ulgą.                                  
- Ale nie powiem tu też tak. Obie odpowiedzi bierz pod uwagę - powiedziałam.                                               
- Milka!                                                        
- Co?                                                           
- Zdecyduj się! - krzyknął.                           
- Pierwsze i najważniejsze to pomóc stadu i dopilnować by przygotowana była dobra ochrona - powiedziałam, po czym odbiegłam.                                                 
- Ja chyba zwariuję - pamiętam, że to było ostatnie co usłyszałam od niego jak mówił do siebie zanim odbiegłam.           
< Draco? >

Od Draca CD Milka

- A ja znam świetne rozwiązanie tej sytuacji. 
Uśmiechnąłem się chytrze i w mej głowie zaczął powstawać plan. Wymagało to przygotowań,  ale skoro mamy informację że się od nas ktoś odsunął to warto to wykorzystać. 
- Jaki? - spytała Milka, co wyrwało mnie z obmyślania podejmowanych kroków. 
- No więc tak. Po pierwsze, przeniesiemy się gdzieś w bezpieczne miejsce ze stadem. Krok drugi,  to zabezpieczymy teren i ostrzegniemy tych zaufanych by patrolowali tereny ale nie robili chaosu. I trzy,  zorganizujemy sobie jakieś dobre miejsce bo źrebaki same się nie zrobią.  Następnie będę cię bronił dopóki ich nie pokonamy.  Bez żartów ale naszego stada nic nie pokona. 
Uśmiechnąłem się sam do siebie, bo to był rewelacyjny pomysł. 
< Milka? >

Od Sombry cd. Dapagos

Przewróciłem oczami, nie powstrzymując uśmiechu. Spojrzałem krytycznym wzrokiem na chupacabrę, jakby była najzwyczajniejszym celem polowania i szepnąłem do Dapagos:
- Jak to się w Piekle mówiło...? Zawsze jest ten jeden procent niepewności. A, no i że tylko wariaci są czegoś warci - prychnąłem śmiechem, patrząc się w oczy potwora z sztyletem w zębach. - I właśnie oni żyją najkrócej.
Potwór zeskoczył ze swojego głazu i zaczął nas obchodzić, oblizując fioletowym językiem szczęki. Przekrzywiał głowę, raz podchodził, raz odchodził, jakby oceniał przebieg walki. Jednak ja nie zamierzałem długo poświęcać czasu temu monstrum. Śpieszyło nam się. A poza tym Klaviush wyglądał na takiego, co miałby zaraz zejść na zawał. Zrobiło mi się żal tego wilka, którego uratowaliśmy wraz z Dapagos.
Teraz kręcił nam się pod nogami, podkulając ogon. No tak, Evil poleciał na przód, badać teren i ewentualnie usuwać przeszkody z drogi. Myślałem też, że chupacabra przestraszy się lśniącej Wateranne, jednak tak też się nie stało, co mnie trochę zaskoczyło. Byłem święcie przekonany, że większe zwierzę onieśmieli potwora...
- Co więc masz w planach? Zadźgać go? - syknęła Dapagos, dusząc w gardle niepokój i strach. Jedno i to samo.
- Z grubsza tak. Na zawsze to go nie uciszy, ale zdążymy uciec.
- Sombra, proszę cię, nie żartuj!
- Jestem w 49% poważny.
- A pozostałe?
- Pozostałe 63% to mój niezwykle wyrafinowany intelekt i zabawność.
Rzuciłem klaczy pełne rozbawienia spojrzenie.
< Dapagos? >

Od Breezy Fire cd. Jarzębinka

- Nie, nie spieszy mi się - odpowiedziałam z uśmiechem na pysku. - Wiesz, kiedyś mi powiedziano, że tak: "Weź tyle czasu, ile potrzebujesz".
Wykonałam przednią nogą gest, by po prostu się rozluźniła i przemyślała to wszystko sobie.
- Nie wszystkie konie nie mają niczego do stracenia, jak ja - zaśmiałam się, starając w jakiś sposób zażartować, ale chyba nie trafiłam odpowiednio z tematem.
Przekrzywiłam głowę, spoglądając na Jarzębinkę przez chwilę, ale potem sobie zdałam sprawę, że trochę już chyba za długo tutaj siedziałam, szczerząc się i sycząc cicho ogniem, który przepływał tuż pod moją skórą.
- Ja postaram się w tym czasie znaleźć coś w bibliotece - kiwnęłam głową, kierując się do drzwi wejściowych komnaty. - Będziesz wiedziała.
< Jarzębinka? >
© Agata dla WioskaSzablonów z brianac37, dierat, etoile-du-nord, lo-scrigno-di-connie i tasastock.